Czapa robi robotę

Nie myślałam, że tej zimy wyciągnę z głębin mojej szafy futrzaną czapkę, zakupioną w górach w czasach, kiedy srogie zimy były każdego roku 🙂

Ostatnimi czasy byliśmy przyzwyczajeni do raczej łagodnych zim, wystarczała zatem lekka, wełniana czapka, bowiem raczej nie ruszam się w tym okresie z tzw. „gołą głową”.

Ma to swoje plusy (oprócz oczywiście ciepła jakie ona daje), okrycie głowy stanowi zawsze dopełnienie stylizacji. Stąd w mojej szafie … czapek od wyboru do koloru 🙂 Nie tylko jednak leżą na półce, ale faktycznie noszę je całą zimę, nawet lekką.

Muszę przyznać, że cierpią na tym moje włosy, ale cóż … zdrowie ważniejsze 🙂

Nie mogło być inaczej tego bardzo zimowego dnia, bez czapki ani rusz 🙂

Wybrałam się na spacer, przy mrozie minus 11 stopni i silnym nadmorskim wietrze. Było pięknie, a nawet … magicznie 🙂

Mam nadzieję, że widać to na zdjęciach 🙂

Świeciło jednocześnie piękne słońce, dające złudzenie grzania 🙂

Najważniejsze było jednak dla mnie, że pięknie doświetlało zdjęcia 🙂

Co mam na sobie:

czapka – zakupiona wiele lat temu w górach 🙂

sztuczny kożuszek – najnowsza kolekcja Top Secret

spodnie z ekoskóry – Object

golf – Object

buty – Baldaccini, kolekcja sprzed kilku lat

torebka – Venezia

Warto wspomnieć o tonacji kolorystycznej jaką wybrałam. Użyłam jedynie dwóch kolorów: białego, który jest tłem i bazą dla bordowego, który występuje w dodatkach, czyli: butach, torebce i rękawiczkach. Motyw bordowego koloru jest też na swetrze. Nie wiem czy widać (a zapomniałam zrobić zdjęcie) jest też na kolczykach, które są nie czym innym, tylko … bordową perełką 🙂

Białe okulary i gotowe 🙂

Kolorystycznie wpasowały się też towarzyszki mojego spaceru 🙂

Podsumowując, czapki warto nosić, czasami można się wręcz za nimi ukryć … tak jak to było w moim przypadku 🙂

Zostaw komentarz