Cypr, jakiego się nie spodziewacie

Z czym Wam się kojarzy Cypr? Słońce, urocze plaże, woda o pięknej barwie, luksusowe hotele i urocze pensjonaty. Z pewnością takie mamy wyobrażenie, generalnie same pozytywne rzeczy, do których tęskni się mieszkając w naszym klimacie. Na te wszystkie rzeczy byłam pod każdym względem przygotowana, ale nie spodziewałam się tego co zobaczyłam na jednej z tych pięknych plaż.

Zawsze jadąc w jakieś nowe miejsce staram się przygotować teoretycznie, lub… chociaż zabrać ze sobą przewodniki z opisami odwiedzanych miejsc. Lubię po odbytej wycieczce, przeżyć ją jeszcze raz, oglądając znajome już miejsce 🙂

Tak było również tym razem. Zaopatrzona w mapę, przewodniki i książkę o Cyprze, pojechałam 🙂 Wyjazd z założenia traktowałam relaksowo i plażowo. Po naszym kiepskim lecie chciałam ogrzać się w słońcu. Ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała czegoś jeszcze 🙂  Jadąc po raz pierwszy zawsze staram się zobaczyć dane miejsce z innej perspektywy, odkrywać mniej znane detale odwiedzanej okolicy, poznać historię i jej tajemnice.

Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego Cypryjczyka miałam okazję zobaczyć Cypr z zupełnie innej perspektywy, ujrzeć jego mniej „pogodną” stronę. Zostaliśmy zabrani na wycieczkę, która okazała się podróżą w czasie (tak się przynajmniej czułam), a jeszcze dzisiaj, wspominając ją mam gęsią skórkę.

Generalnie wiedziałam że Cypr jest podzielony na dwie strefy, cypryjską i turecką. Zielona linia (linia dzieląca wyspę) stanowi granicę między zamieszkaną przez Greków Republikę Cypru na południu a Turecką Republiką Cypru Północnego. Linia została wyznaczona w 1964 r przez generała Petera Younga, dowódcę stacjonujących na Cyprze wojsk pokojowych, wysłanych tam po wybuchu walk między obiema zamieszkującymi wyspę społecznościami. Sama nazwa linii podobno wzięła się od koloru pisaka jakim namalował generał linię na mapie. Podział ten utrwalił się w 1974 r kiedy to miała miejsce inwazja wojsk tureckich na wyspę. Od tego czasu przekraczanie swobodne tej linii stało się niemożliwe. I o tym miałam okazję się przekonać. Chcąc przekroczyć istniejącą granicę, każdy musi poddać się kontroli oraz przedstawić dokumenty, które są skrupulatnie sprawdzane. Paradoksem jest że Cypr jako całość należy do strefy euro, lecz w praktyce należy tylko jego południowa część. My jako obywatele Unii Europejskiej możemy przekraczać linię w wyznaczonym miejscu, lecz musimy uzyskać wizę  północno- cypryjską, które wydawana jest na posterunku granicznym. Widoczne są również antagonizmy między obywatelami północnej i południowej części . Wydaje się to absurdalne i szkoda że tak daleko im do jakichkolwiek porozumień.

Jadąc dalej dojechałam do miasteczka przygranicznego po północnej stronie, Famagusta . I tam… przeżyłam szok. Takiego kontrastu miejsca o niebywałym pięknie jeśli chodzi o krajobraz, z otaczającą rzeczywistością, nie doświadczyłam już dawno. Z jednej strony rajskie plaże z piękną wodą w różnych odcieniach, od niebieskiego po szmaragdowy, piaszczyste plaże, miejsca do nurkowania, a z drugiej hotele jak z filmu grozy.

Opuszczone wiele lat temu przez miejscowych restauratorów i hotelarzy, zdewastowane i ograbione, zieją grozą. Zniszczone budynki, pozbawione okiennic i drzwi