Maki

Nie mogłam oprzeć się tym pięknym makom 🙂

Zwłaszcza, że po raz pierwszy trafiłam na takie „pole makowe” i to właściwie przypadkiem.

Pewnego razu, jadąc samochodem, kątem oka zauważyłam „czerwoną plamę” z boku drogi. Zatrzymałam samochód w bezpiecznym miejscu, przyjrzałam się, co to jest?

Wrażenie było niesamowite!

Czerwono, bez mała po horyzont 🙂

W dodatku nie tylko ja uznałam niezwykłość tego miejsca, grupka dziewcząt pstrykała sobie zdjęcia, kawałek dalej para młoda robiła sesję ślubną.

Nic dziwnego, ja też byłam zachwycona 🙂

Pozostało wygospodarować trochę czasu i prośba o … trochę słońca 🙂

Okazało się, że nie mogę przyjechać następnego dnia ani kolejnego. Już zaczęłam się bać, że maki stracą swój urok , a kolejna taka okazja będzie dopiero za rok 🙁

Ale, uff, udało się 🙂

Maki na mnie czekały, tylko słońce było takie jak zwykle, czyli niezdecydowane, jakby zastanawiało się, zaświecić czy nie?

Kilka słów, dlaczego biała stylizacja?

Było to dla mnie oczywiste, chciałam, aby maki grały pierwsze skrzypce. A z drugiej strony na ich tle byłam bardzo widoczna 🙂

Czułam się cudownie podczas tej sesji, miałam mnóstwo pozytywnej energii. Sesja stała się zabawą i mam nadzieję, że widać to na zdjęciach 🙂

Po raz kolejny stwierdziłam, że najważniejsze podczas robienia zdjęć jest otoczenie oraz tło do stylizacji. Coś, co jest wyrazistym akcentem lub stanowi dopełnienie stylizacji. Jednym słowem , wszystko musi do siebie pasować 🙂

A Wy co sądzicie o mojej dzisiejszej propozycji?

Zostaw komentarz