Pomysł na urlop, skałki na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

Czy lubicie chodzić po górach? ja bardzo 🙂 Co prawda w te wysokie raczej się nie wybieram, ale niższe lub wręcz pagórki czemu nie , zwłaszcza, że to wytrzymuje moja kondycja 🙂 Oprócz pozytywnego zmęczenia, lubię delektować się roztaczającym się tam  krajobrazem

i obserwować przyrodę, również tą „żywą”. Jest to wówczas trochę inny wypoczynek, tzw. czynny (a za tym optują medycy) 🙂

Od lat moim ulubionym miejscem na spędzenie czasu blisko natury jest Jura Krakowsko-Częstochowska, która rozciąga się w Polsce południowej; od Częstochowy i Mstowa przez Ogrodzieniec po Kraków. O specyficznym krajobrazie decydują białe ostańce i pagórkowate ukształtowanie terenu. Jest tam bardzo zielono. Przyznam, że lubię tam jeździć nawet samochodem, wzdłuż aleji drzew, jakie tam rosną. Można poczuć, że jest się częścią natury.

Podchodzę z sentymentem do tych miejsc, ponieważ z tamtych okolic pochodzi mój małżonek. Więc okazji do odwiedzenia nie brakowało. Wiele razy tam spędzaliśmy urlop, wędrując i poznając okolice. A możliwości było wiele, zwiedzaliśmy zamki, które tam się znajdują, niestety w większości w ruinach. Stanowią one o specyficznym uroku tego miejsca. W większości jednak są w postaci ostańców, o ciekawych kształtach, wklejonych w zieleń. Można więc tak wędrować i obserwować 🙂

Dzisiaj już bardziej z sentymentu tam wracam.

Zdradzę Wam, że pierwszy nasz wyjazd na urlop, jeszcze jako narzeczonych, był na zamek w Olsztynie koło Częstochowy. Pogoda była wówczas piękna, lato gorące :), więc wspomnienia mam miłe 🙂 Bywając tam potem wielokrotnie, obserwowałam jak zmienia się otoczenie zamku, niekoniecznie na korzyść, ale sentyment pozostał. Mam zdjęcia z naszego pierwszego pobytu na zamku, jednak są złej jakości (jak wszystkie z tamtych czasów), za to prezentuję inne, z urlopu w tym pięknym miejscu w ubiegłym roku 🙂

Jadąc tam tym razem oprócz wędrówki po skałkach zaplanowałam odwiedzenie miejsca z romantyczną historią w tle, niestety bez hapy endu. Ale o tym w …następnym wpisie.

2 komentarze

  • Babooshka Style

    Podziwiam, góry nie dla mnie, nie mam siły łazić po nierównym gruncie, zresztą i nie mogę, ze względu na kręgosłup. Moim wyczynem było wejść na Szczeliniec i tyle w kwestii gór. Świetne zdjęcia, fajnie się na tą wyprawę ubrałaś, pozdrawiam serdecznie, Marzena

    • TelizLook

      Moja kondycja też nie jest najlepsza, gdyż nie chodzę w góry często, ze względu na odległość do nich. Ale bardzo lubię i te niższe chętnie zaliczam 🙂 Zdjęcia wyszły rzeczywiście fajne ze względu na słońce. Niestety po godzinie zrobiła się burza i zapanowały ciemności, jak to tego lata bywa.
      Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

Zostaw komentarz